Kwiecień: Czas przemian i trwania w prawdzie
Witajcie w kwietniu 2026 roku, miesiącu pełnym zmian i odrodzenia. Na tej stronie zapraszamy Was do refleksji nad tym, jak trwać w prawdzie pośród dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości. Nasz osobisty projekt „Kim jestem, czego pragnę a Bóg” ma na celu wspieranie każdego z Was w odkrywaniu własnej ścieżki. Dołączcie do nas w tej podróży ku głębszemu zrozumieniu siebie i otaczającego świata.
8 kwiecień 2026
Świadectwo – nowa droga
Minęły święta. Czas spotkań z bliskimi i głębokich przeżyć religijnych powoli będzie przechodził do przeszłości. Powracamy do dnia codziennego pełnego trudów, zmęczenia w coraz bardziej chaotycznym świecie. Właśnie teraz nadchodzi ważna dla mnie rocznica zawarcia związku małżeństwa. Był czas w młodości, kiedy po wielu latach spotykania się w gronie znajomych na prywatkach, balach i wyjazdach trzeba było pomyśleć o przyszłości. Ale mimo to nie spieszyłem się ze zmianą trybu życia. Nie wiedziałem, że droga do małżeństwa może być bolesna i postawić pod znakiem zapytania sens małżeństwa. W stanie wojennym, po Andrzejkach które zakończyły się późno / już w czasie godziny policyjnej/ pasowało mi odprowadzić jedną koleżankę do domu. Z trudem przeszliśmy całą dzielnicę unikając patroli. Później spotkałem ją w kościele, kiedy razem szliśmy do komunii świętej. Znajomość się rozwijała. Ale kiedy byłem w wojsku postanowiła odejść od wiary i oczekiwała tego samego ode mnie. Od Boga nie odszedłem, a znajomość zakończyłem, mimo że było to bolesne. Doszedłem do wniosku, że kobietom nie można wierzyć i postanowiłem, że nie ma sensu myśleć o małżeństwie lepiej być samotnym. Mimo że w duszpasterstwach, do których chodziłem miałem koleżanki, ale te znajomości traktowałem na dystans. Któregoś dnia idąc na spotkanie w duszpasterstwie dla młodzieży akademickiej zapragnąłem iść do spowiedzi. W kościele, do którego trafiłem nie było na mszy wieczornej żadnego kapłana w konfesjonale. W pewnym momencie jednak przyszedł, wyspowiadał mnie i zaraz poszedł. Dziwne było to, że powiedział mi, żebym obiecał mu, że dziewczynę, którą niedługo spotkam będę zawsze szanował. Obiecałem. W mojej spowiedzi nic nie mówiłem o swoich prywatnych sprawach wiec byłem tym bardzo zdziwiony. Minęło kilka miesięcy i nic w moim życiu się nie zmieniło. Nadszedł czas rekolekcji wakacyjnych. Były podobne do poprzednich. W ich połowie był dzień wyciszenia. Wszyscy pojedynczo poszli gdzieś w plener, gdzie mogli w samotności, z dala od ludzi, modlić się. Poszedłem na wzgórze pokryte lasem, oddalone od miejsca, gdzie przebywaliśmy o jakieś 3 kilometry. Tam modliłem się. Koło południa poczułem głód. Obok było całe pole pokryte borówkami, pośród których były krzewy z wilczymi jagodami. Starałem się być uważny. . Ale kiedy wracałem zaczęły się mdłości, wymioty, potworna słabość i zwariowany rytm serca. Domyśliłem się, że musiałem przez nieuwagę zjeść kilka trujących jagód, choć nie mogłem sobie przypomnieć, jak to się mogło stać. Byłem animatorem, więc starałem się ukryć to przed moją grupką. Wszyscy spaliśmy na podłodze. Kiedy w nocy było już bardzo źle -nagle wszystko ustąpiło. Usłyszałem głos „taka jest moja wola”. Zaraz potem wszystko wróciło. Do rana na tyle się mi poprawiło, że poszedłem na miejsce naszych spotkań wspólnotowych. Szedłem jak pijany. Idąc zobaczyłem dwie dziewczyny z medycyny. Jedną z trzeciego roku, a drugą z piątego. Tą z trzeciego znałem, ale zwróciłem się do tej z piątego roku. Zajęła się mną jak kolejnym jakimś pacjentem. Monitorowała mój stan zdrowia aż do wyjazdu. Ujęła mnie swoją serdecznością i urodą. Kiedy rekolekcje się skończyły, nawet nie pożegnaliśmy się. Później kiedy ją widywałem, kończyło się to kilkoma grzecznościowymi słowami i tyle. Przyszedł wspólnotowy sylwester w Rotundzie Krakowskiej. Do północy wytańczyłem się i poszedłem bez humoru na galerie. Zrozumiałem, że choć zabawa jest super, to czuję się samotny. Nagle na galerii pojawiła się dziewczyna, która ratowała moje zdrowie na rekolekcjach. Tańczyliśmy z sobą, aż do zakończenia balu. Tak zaczęła się nasza znajomość, która była z biegiem czasu coraz głębsza. Kiedy przyszły kolejne wakacje rozjechaliśmy się w różne strony. Nie mogłem nic do niej napisać, bo nie znałem adresu jej pobytu. W połowie sierpnia wróciłem do domu i nie było od niej żadnej kartki. Po poprzednim doświadczeniu doszedłem do wniosku, że to nie ma sensu. Następnego dnia wracając z pracy zobaczyłem na stole list z adresem i zaproszeniem do przyjazdu. Był już piątek. Z trudem, ponieważ w tamtych czasach komunikacja nie była najlepsza, dotarłem w sobotę na miejsce. Okazało się, że list został wysłany tego samego dnia, w którym zobaczyłem go w domu. Nie byliśmy w stanie zrozumieć, że tak szybko mógł pojawić się u mnie. Dzieliło nas wtedy prawie 120 kilometrów. Od tego czasu nasza więź się umocniła. Dwa miesiące później dostałem w pracy informację, że mam szansę na mieszkanie, o ile będę żonaty. Decyzję, że weźmiemy ślub musieliśmy podjąć natychmiast ufając Bogu, że to On nas prowadzi, bo tak naprawdę jeszcze się dobrze nie poznaliśmy. Teraz minie 36 lat małżeństwa. Było wiele radości i również ogromnych trudności i smutków oraz chorób. Dzisiaj chodzimy do wspólnot, nie zapominamy o codziennym różańcu. Wiadomo, że musieliśmy przejść, tak jak wszystkie małżeństwa, od etapu fajerwerków do trudów wspólnego życia. Jeśli jest się przy Bogu łatwiej wytrwać, gdy jest ciężko i kiedy świat odciąga nas od siebie przez różne wydarzenia. Wspólnie patrząc na Boga zbliżamy się do siebie – łatwiej jest sobie wybaczać i budować wspólne szczęście na co dzień. Wśród moich znajomych tylko nieliczne małżeństwa, które wzięły ślub kościelny, nie wytrwały próby czasu. Natomiast wśród niewierzących - większość. Tylko z Bogiem można żyć w pokoju i miłości, bo każdy ma swoje wady i słabości.
Ciąg dalszy w następnych dniach

Wiosenna odnowa w zgodzie z prawdą
Kwiecień przynosi ze sobą naturalną odnowę, symbolizowaną przez budzącą się do życia przyrodę. To doskonały czas, aby zastanowić się, jakie zmiany zachodzą również w nas. Jak odnaleźć wewnętrzny spokój i pewność, gdy wszystko wokół zdaje się płynąć? Kluczem jest trwanie w prawdzie – o sobie, swoich pragnieniach i wartościach. Zachęcamy każdego, kto szuka drogi do autentyczności, do zgłębienia tej myśli.

Nawigacja przez zmiany: Wierność sobie i prawdzie
Zmiany, choć często nieuniknione, mogą stanowić wyzwanie. W tym kwietniu skupiamy się na tym, jak pielęgnować w sobie niezmienną prawdę, która staje się kotwicą w burzliwych czasach. Jak odróżnić chwilowe pragnienia od głębokich potrzeb? Jak pozostać wiernym sobie, nawet w obliczu presji otoczenia? Zapraszamy do wspólnej refleksji nad tymi ważnymi pytaniami, które dotyczą każdego z nas.

Droga każdego z nas: Znalezienie siły w prawdzie
Ta strona jest przestrzenią dla każdego, kto pragnie lepiej zrozumieć siebie i swoje miejsce w świecie. Kwiecień jest miesiącem, który inspiruje do poszukiwania harmonii między tym, co zewnętrzne, a tym, co wewnętrzne. Niezależnie od tego, skąd przychodzisz i dokąd zmierzasz, odkrycie i pielęgnowanie własnej prawdy może być najcenniejszym przewodnikiem. Pozwól sobie na chwilę zatrzymania i refleksji.
Stwórz łatwo własną witrynę internetową z Webador